STARY SWETER NA NOWO

     Na początku roku pokazywałam wam mój sweter z dziwną plamą od mydła galasowego (klik). Sweter był nie tylko odbarwiony ale także zrobił się jakiś przykrótki, ciągle musiałam naciągać rękawy chociaż wydawało mi się, że zrobiłam je odpowiedniej długości. Postanowiłam spruć cały sweter. 

    Wełnę pruło się ciężko, trzeba było niemal odrywać ją od siebie. Sweter musiał trochę sfilcować się w praniu, chociaż na pierwszy rzut oka nie było tego widać. Włóczka po wyprostowaniu nad parą była nierówna i poszarpana, bałam się że zniszczyłam ją bezpowrotnie i nadaje się tylko do wyrzucenia. 

  
    Spróbowałam jeszcze raz przerobić ją w sweter. Połączyłam ją z inną włóczką, która została mi ze wcześniej sprutej robótki. 

  
    O dziwo włóczka w powstającej dzianinie nie wyglądała tak strasznie jak w kłębku.
 

    Zdecydowałam się tak jak wcześniej na wzór Monday Sweater, tylko tym razem bez podwójnej plisy. 
 

    Paseczki dziergało się szybko.

    (biżuteria z tęczy)


    Najdłuższy etap to oczywiście chowanie wszystkich końcówek.

    Gotowy sweter:





    Jestem bardzo zadowolona z decyzji o spruciu. Uważam, że dzięki paskom z szarego zwyklaczka powstał fajny, codzienny sweter na różne pory roku:






  
    Co sądzicie o nowym wcieleniu swetra?

Komentarze