JAŁMUŻNICZKI

     Dzisiejszy wpis poświęcony będzie jałmużniczkom czyli średniowiecznym sakiewkom na pieniądze (czy jak w przypadku rekonstruktorów na wszelkie drobnostki, które normalnie trzyma się w kieszeniach). Jałmużniczki były popularne wśród kobiet, mężczyźni raczej nosili skórzane sakwy. 

    O nowych sakiewkach myślałam już od dawna, chciałam też zrobić pierwsze sakiewki dla dziewczynek, żeby miały gdzie chować swoje skarby i chusteczki do nosa. 

     Do szycia użyłam resztek lnu i wełny z innych projektów. Podszewki we wszystkich sakiewkach są lniane, natomiast wierzch w dużych sakiewkach zrobiłam z wełny: 

     Podszewka w dużych sakiewkach ma rozmiar 18x20 cm a wierzch 18x26 cm. Podszewka w małych sakiewkach ma 14x15 cm a wierzch 14x20 cm:

    O dziwo w pasmanterii udało mi się kupić lniane nici i to w kilku kolorach:

 Tak jak w przypadku wszystkich uszytków z lnu, zaczynam od wyciągania nitek żeby wyciąć równe prostokąty. Gotowe elementy sfastrygowałam na maszynie a potem zszyłam ręcznie:

    W dużych sakiewkach zrobiłam kieszonki żeby panował w nich większy porządek, gdyż mniejsze rzeczy opadają na same dno i ciężko je wygrzebać.

    Do ozdobienia sakiewek kupiłam jedwab w złotym kolorze:



    Po połączeniu podszewek z wierzchnią warstwą zabrałam się za produkcję frędzelków (obejrzałam sobie film w internecie): 



  
    Moje dzieło: 

    Do obszywania dziurek udało mi się kupić złotą, jedwabną nić. 

  
     Produkcja dziurek:
 




    Kiedy ja obszywałam dziurki Marcin dzielnie robił sznurki na lucetce. Użyliśmy wełny farbowanej wrotyczem, która została ze skarpetek Ani:


    Gotowe dziurki i sznureczki:


    Mocowanie frędzelków. Na szczęście wełna ma prawie identyczny kolor jak jedwab i nie widać różnicy między sznurkami a frędzelkami:


     Gotowe sakiewki:



    Sakiewka z doszytym lnianym sznurkiem do zawieszania, również zrobionym przez Marcina:

    Jak na tam małe projekty, sakiewki zajęły mu sporo czasu, bo około 3 tygodni. Gdyby nie Marcin, który robił sznureczki pewnie nie skończyłabym ich do tej pory.

    A tak prezentują się sakiewki w użyciu.





 

Co myślicie o jałmużniczkach? Moje są dość proste, zdobione tylko frędzelkami i pozbawione haftów. Ale kto wie, może kiedyś nauczę się haftować i kolejna wersja sakiewek będzie już wyszywana?

Komentarze

  1. Mega! Ile zaangażowania,
    te lniane nici i jedwab na frędzelki... pięknie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  2. też pierwsze co pomyślałam to że to tyle roboty - bo przecież na maszynie byłoby szybciej - ale moze to o to właśnie chodzi żeby było wolniej
    podziwiam całokształt - Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy rekonstrukcji historycznej trzeba się pogodzić z tym, że wszystko będzie powstawać długo i wolno. Ale za to można nauczyć czegoś nowego, przy każdym projekcie!

      Usuń
  3. Podziwiam Cię, naprawdę! (Pimposhka)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz